RSS
wtorek, 28 listopada 2006
Bełkot i worek linków

Bełkot (w jednym ze znaczeń) i worek linków to dwa pojęcia ostatnio jakby częściej używane przy okazji Tygodnia Radosnej Eksterminacji, ale zbliżone, bo wychodzące z tego samego założenia. Założenie to stanowi, że tzw. name-dropping lub inaczej posłużenie się masą odnośników (nie mam na myśli wikilinków) wystarczy za konstrukcję hasła, a beztrosko rzucone pojęcia i nazwiska zrobią za kogoś hasło. Worek linków dodatkowo przecenia zalety hipertekstu, ponieważ zakłada, że masa odnośników (mam tu na myśli wikilinki), które udostępnia się czytelnikowi hasła w celu uzupełnienia jego wiedzy, załatwi autorowi bogaty w nawiązania artykuł. Karykaturalny, samonapędzający się postmodernizm. I w praktyce nie wychodzi.

Mają tu zastosowanie tak banalne prawdy, jak ta, że tekst zbudowany wyłącznie z linków kiepsko się czyta, i druga, że potencjalny czytelnik może znać już artykuł, na który worek linków wskazuje palcem w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku. Do mniej banalnych prawd, czy też prawideł, można zaliczyć to, czerpanie cech z dowolnego przedmiotu, zamiast przypisywania mu ich, to co najwyżej sprawne wyrobnictwo (co najwyżej, bo o sprawności mowy być nie może). Najbardziej przejrzyste, a więc i najczęściej eksploatowane skojarzenia (np. między SLD i komunizmem), są już wyobracane na wszystkie strony i ścieżka między tymi dwoma nie tyle jest przetarta, co wytarta. Poza tym trzeba stwierdzić, że hipertekst nie pokonał jednak tradycyjnego druku i odrobina wysiłku przy odnalezieniu przypisu lub innego rozdziału w książce, czy hasła w encyklopedii, sprawia, że materiał do zaabsorbowania wyczerpuje się w rozsądniejszym tempie.

Obawiam się trochę, czy bełkot i worek linków nie zdewaluują się nam tak jak każde nadużywane pojęcie, ale w tej chwili jedyna dostępna definicja worka linków, a także sporządzona przez Antecordę definicja bełkotu nie wyglądają na mocno edytowane lub dostosowywane do bieżących potrzeb. Pojęcie prywaty ma się dobrze, można więc wierzyć, że raz zaanektowanego pojęcia będziemy bronić jako wspólnego dobra i narodowego dziedzictwa Nonsensopedii.

03:16, szoferka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 listopada 2006
Poewiki.org i nowe wiki dla starych społeczności

Jakiś czas temu powstała strona poewiki.org, czyli wiki dla poetów, jak sugeruje tytuł. Chociaż istniały już wcześniej wiki, gdzie społeczność ukształtowana przy innych okazjach rozpoczynała edytowanie (Star Trek, Star Wars, Tibia, OGame), to tym razem projekt, jeżeli nie pod względem liczby edytorów, bo z tym nigdy nie wiadomo, to pod kątem merytorycznym ma szansę wypalić. Poewiki, oprócz oczywiście nawiązań do literatury, nawiązuje także do znakomitego Meatballa i sprawnie wyraża się o wiki, można więc przypuszczać, że chociaż od strony organizacyjnej nie spali się w blokach, a jego trzon będzie wiedział z czym wyjść na przeciw nowym użytkownikom.

Często jednak wiki zakładane dla uformowanych społeczności są fiaskiem z banalnego powodu: stają się bazą wypadową. Pal sześć, jeżeli są bazą w stylu Micropedii, gdzie co prawda z wiki doświadczenie nieduże, ale tak jak w wirtualnych państwach książęta i księżne, tak i encyklopedia ma być prawdziwa. Co innego np. z OGame. Na pewno wpadają tam znajomki, ale zaraz potem wypadają dalej grać, a informacje, które porzucają na Wikii, wyglądają w najlepszym razie niechlujnie, chociaż konkretnie.

Sytuacja wygląda w najlepszym razie kiepsko. A więc generalnie: albo stara społeczność przenosi się z całym dobrodziejstwem inwentarza na nowe wiki, albo edytuje tam z doskoku, albo nie ma na starcie społeczności i nie bardzo wiadomo, czy takowa się wytworzy. Przykładem porażki jeżeli chodzi o społeczność są Wikicytaty (ponad 4000 stron) i Wikiźródła (ponad 6000 stron), gdzie nie może być o niej mowy, chociaż oba projekty działają już ponad dwa. Przykładem nieco innym niech będzie Wikia Psychology, która ma ponad 10 000 stron, ale nie ma społeczności, bo wiele stron zostało tam skopiowanych z Wikipedii, z czego wniosek taki, że na cudzych plecach niedaleko można zajechać. A, no jeszcze Scratchpad, także zupełnie bez społeczności, o czym gdzieś poniżej można znaleźć notkę.

Jest i pocieszenie w tym, że projekt może działać bez społeczności, a tylko z woli tych, którzy tam czasem wpadną, a więc podobnie jak muzyczne side-projecty, lub, jak Bóg da, supergrupy.

01:15, szoferka
Link Komentarze (5) »
środa, 22 listopada 2006
Korzyści z rzetelnego patrolu

Przyznam, że sprawdzam, czy nikt nie kopiuje na Wikipedię haseł z Muzyki. Przy okazji dane mi jest pobieżnie obserwować zmiany, jakie zachodzą w hasłach, na razie raptem dziewięciu, które istnieją na obu wiki. Przez około tydzień, odkąd ostatnio sprawdzałam, w trzech zaszły zabawne zmiany.

Z hasła o Felicjanie Andrzejczaku można się teraz dowiedzieć, że pochodzi on z Pięczkowa, podczas gdy Andrzejczak urodził się i przez całe życie związany jest ze Świebodzinem.

O Brianie Molko można się teraz dowiedzieć, że jest homoseksualistą, podczas gdy jest biseksualistą, a także, że ma romans z kamerzystą, który uczestniczył w kręceniu teledysku do utworu Black Eyed; oczywiście nie jest to poparte żadnym źródłem, bo i kamerzysta nie jest wymieniony z nazwiska. Dziecko Molko to jakoby przypadek.

O Karen O można się teraz dowiedzieć, że jest kobietą pełną energii i zaczyna być uważana za ikonę post-punka. Ten śmiały sąd nie jest poparty żadnym źródłem, o co zresztą mogłoby być trudno, bo Yeah Yeah Yeahs z post-punkiem raczej niewiele mają wspólnego.

Wszystkich tych bzdur, wprowadzonych przez ipowiczów, dałoby się uniknąć, gdyby ostatnie zmiany były bądź to patrolowane uważniej, co na Wikipedii jest trudniejsze z każdym dniem, bądź to patrolowane przez osoby, które dysponują wiedzą na tematy, z którymi może być dane im się spotkać. Jedno i drugie jest, mam wrażenie, argumentem za encyklopediami specjalistycznymi w przestrzeni Internetu.

04:42, szoferka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 20 listopada 2006
Tydzień Wypalania Lasu

Nonsensopedia rośnie, ale niekoniecznie w siłę. Mam wrażenie, że procedura sdu jest niewydajna. Dziennie usuwamy z ostatnich zmian nawet do pięćdziesięciu stron wobec około dziesięciu, które powstają, lub jak kto woli: przechodzą przez cenzurę. Dziennie na sdu są zgłaszane jakieś dwie strony, a trudno mi wierzyć, że potrzeba troski o już istniejące artykuły jest jakoś wyraźnie mniej paląca, niż potrzeba zdecydowanego zajęcia się powstającymi. Żeby zapewnić pewną dynamikę treści (nie żeby od razu cyrkulację), należałoby odwrócić proporcję i nowe strony pieścić zamiast usuwania lub ewentualnie wrzucać na sdu, co teraz właściwie nie ma miejsca, a stare kasować jako eki. Miały być komisyjne eki, ale nawet tego nie chce się towarzystwu zrobić, jednak jest pewien pomysł, rozrywkowy i brutalny.

Na Uncyclopedii trwa właśnie Forest Fire Week, czyli Tydzień Wypalania Lasu, okresowe święto podczas którego administratorzy są zobowiązani do usuwania kiepskich stron bez żadnych zwyczajowych formalności, a użytkownicy do zgłaszania takich stron. W ciągu czterech dni ofiarami Tygodnia Wypalania padło prawie 1500 haseł, z niewątpliwym pożytkiem dla ogólnej jakości Uncyclopedii. Myślę, że tak jak wszystkie inicjatywy spalają się w blokach z powodu słomianego zapału ludności, tak Forest Fire Week z entuzjazmem przez tydzień przyjmą wszyscy i wykorzystają go należycie. Jedyna zasada, jaka nasuwa mi się na myśl, to kasowanie bez ciosów poniżej pasa, czyli bez kasowania haseł stałych użytkowników, bo tym możemy na sdu poświęcić trochę czasu później. Do ustalenia pozostaje nazwa, aby nie byłaby dokładnym tłumaczeniem tej angielskiej. Na pewno uda nam się wymyślić jakiś brutalny i krwawy szyld dla radosnego sprzątania. Drugą rzeczą do zrobienia jest szablon do tagowania haseł do usunięcia lub strona do zgłaszania takowych. Albo jedno i drugie. Usuwane powinny być najbardziej palące przypadki i dobrze, jeżeli nie zeszlibyśmy poniżej 5000 haseł.

02:26, szoferka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 09 listopada 2006
Jak jest na Scratchpadzie

Z praktyki nie powiem jak jest, bo właściwie tam nie edytuję z racji tego, że tematy mnie nie interesują, część języków widzę pierwszy raz w życiu, a pomysł na mini-wiki każdy ma inny. Jednakże jako admin obserwuję dzielnie tamtejsze ostatnie zmiany od równo dwóch miesięcy (od 9 września 2006), więc rzeknę trochę o specyfice tego wiki.

Przychodzą tam głównie ludzie, których requesty o utworzenie nowej Wikii zostały odrzucone. Jest tam też kilku stałych lub powracających falami bywalców, skupionych wokół jakiejś grupki stron. Gdyby nie to, że częstokroć projektu upadają, zanim dotrą do fazy, w której można ocenić szansę na rozwój mini-wiki jako pełnoprawnej Wikii, można by powiedzieć, że Scratchpad jest inkubatorem i poczekalnią. Ale jest, posiadając ponad 12000 stron, często cmentarzyskiem i pewnym dowodem na to, że istnieją u ludzi takie cechy, jak słomiany zapał, zapędy do przeceniania własnych możliwości, nieumiejętność docenienia nawet własnej, już włożonej pracy, wreszcie nieodpowiedzialność za podjęte zobowiązanie (chociaż nikt nie wyciąga konsekwencji za porzucone projekty).

Scratchpad to Wikia o stosunkowo niskiej poczytności, tak samo zresztą, jak każdy startujący projekt. Chociaż ma dwa razy więcej stron, niż Nonsensopedia, czyta ją sześć razy mnie ludu. To też dobry dowód na to, że hasła nabierają polotu i wykończenia dopiero z czasem. Jakość wszak ciągle jest poszukiwana, a kto jej nie znajduje, opuszcza dane miejsce w sieci.

Na Scratchpadzie widać też entuzjazm i zapał dla nowych projektów, czasem wynikające tylko z sytuacji obcowania ze stroną otwartą do edycji. Dobre chęci to pierwszy stopień do piekła, or something, a czasem pojawiają się rzeczy, do których wiki nie jest przystosowane. Jeden gość tworzy na przykład tekstową grę RPG, mud się to chyba nazywa. Bez choćby minimalnej porcji informacji, które program gromadzi w czasie wędrówki (HP, ekwipunek) nie ma to prawa się udać. Jest też jakaś strona pełna zewnętrznych linków, bardzo uczęszczana, ale bez szansy na rozwój w tej formie. Często obserwuję, że ktoś tworzy stronę główną nowego mini-wiki, wyrażając przy tej okazji wielką nadzieję na pomyślny wzrost projektu. Jest to jednocześnie jego ostatnia edycja na Scratchpadzie. To kwestia niewielkiej atrakcyjności graficznej (nie bardzo też da się grafikę konfigurować dla potencjalnych gości) i stopnia trudności organizacji treści, jak sądzę.  

Podsumowując, Scratchpad jest dobry dla osób z pewnym doświadczeniem nabytym wcześniej. Dla większości noobów, piszących w dodatku na niepopularne tematy, skoro odmówiono im własnej Wikii, jest to projekt za trudny, oni sami są osamotnieni (forum, strony dyskusji itp. leżą), zostawieni bez pomocy, a społeczności ponad podziałami nie da się uświadczyć. Więc albo zdecydowany cleanup i reorganizacja oraz ktoś na posterunku do pomocy, albo dalej będzie tam głównie śmietnik.

05:09, szoferka
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 listopada 2006
Kategoryzacja

Kategoryzacja w przypadku zagadnień z dziedziny muzyki poszła wyjątkowo sprawnie, kiedy już znałam metodę. Strony należało przydzielić tylko do najniższego szczebla kategorii, a kategorie skategoryzować według schematu, w którym każda kategoria podrzędna należy do dwóch nadrzędnych, np. kategoria polskie zespoły punkrockowe należy do kategorii polskie zespoły i zespoły punkrockowe. Pewnie zresztą rządzi tym jakaś prosta geometryczna zasada, która szczęśliwie mnie ominęła w momentach mojej edukacji.

Kategorii wyszło równo 250, czyli prawie cztery razy więcej (odliczając kategorie niesłużące głównej przestrzeni), niż jest stron w głównej przestrzeni (66). Minusem tego systemu jest przewaga jednoelementowych kategorii, czasem zawierających tylko następną kategorię, plusem jest przejrzysta i uporządkowana na przyszłość struktura, która nie będzie się rozrastać w nieskończoność i w niewiadomym kierunku.

Dopisek późniejszy: Po dokładnej rekategoryzacji artykułów doszło jeszcze równo 50 kategorii. Dość paskudna to robota, kategoryzować, ze świadomością, że ileś kategorii zostawia się za sobą, w jednej jest błąd i w efekcie parę innych jest schrzanionych. Muszę to wszystko jeszcze raz sprawdzić dla pewności, że żadne błędy nie będą w przyszłości narastać z dzisiejszych ewentualnych pomyłek.

00:02, szoferka
Link Komentarze (1) »